środa, 16 września 2009

Jak "EURO" nabija klientów w butelkę!

Witam!

Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zakupu laptopa. Więc poszukiwałem tego jedynego. Z początku nie umiałem się zdecydować ale pewnego razu wpadła mi gazetka sklepu "EURO" i ujrzałem w niej laptopa którego chciałbym kupić. Ale jako, że człowiek młody i z gotówką na laptopa ciężko, postanowiłem wziąć go na raty. Już wszystko ugadane było z tatą na temat rat. Przejrzałem ofertę rat na stronie euro.com.pl i znalazłem satysfakcjonujące mnie raty 30x0%, gdzie według przykładu na ich stronie wychodzi, że biorąc produkt za 1500zł płacisz 30 rat po 50zł - więc RRSP wychodzi 0%. Dodatkowo pod spodem wyraźnie jest napisane, że ubezpieczenie kredytu jest dobrowolne. Tylko czy tak jest naprawdę?!

Poszedłem więc do sklepu nie znalazłem tego laptopa co był w gazetce, ale szybko wybrałem podobny tej samej firmy, tylko 300zł droższy. Biorę na raty to nie problem po 10zł miesięcznie więcej. Zawołałem do siebie "pana w żółtej koszuli", który napisał na kartce jaki sprzęt itp. rzeczy i kazał podejść do biurka, gdzie jest napisane "RATY". Do tego momentu wszystko było fajnie, wymarzony laptop, szybka obsługa. I następnie rozczarowanie!!!

Pani przy biurku wzięła zaświadczenie, zapytała się na jakie raty, to ja powiedziałem, że chce na "30 rat x 0%" czyli na te co reklamy wiszą w całym sklepie, a nawet na cenach produktów jest wyszczególnione ile rata miesięczna wynosi przy 30 ratach. W moim wypadku było to 85zł.
Więc kobieta przy biurku zaczęła liczyć, gdy skończyła, mówi, że rata miesięczna będzie wynosić 110zł!!! Jak usłyszałem kwotę to się trochę zdziwiłem i zapytałem się jej jaki jest całkowity koszt kredytu. Szybko podliczyła i z zadowoloną miną mówi, że niecałe 3100zł. Po szybkich podliczeniach w głowie wyszło mi, że koszt udzielenia kredytu to bagatela 600zł, co stanowi około 25% ceny laptopa. W tym momencie zacząłem się denerwować i pytam się jej czy na pewno wszystko dobrze podliczyła. Usłyszałem, że tak. Zdenerwowany wstałem i podszedłem do laptopa na wystawce, wziąłem plakietę z ceną. Pokazuje pani ową plakietkę i pytam się dlaczego rata wynosi 110zł a nie jak tu jest napisane 85zł? W odpowiedzi słyszę, że nigdy taka rata nie wyjdzie, że dodatkowo trzeba doliczyć ubezpieczenie. Ale przecież jak pisze na stronie EURO, ubezpieczenie kredytu jest dobrowolne. Jak powiedziałem, że chce zrezygnować z dobrowolnego ubezpieczania i usłyszałem jej odpowiedź to mnie ku*wica wzięła. Usłyszałem, że na tak długi okres spłaty (30 rat) ubezpieczenie kredytu jest jedynym zabezpieczeniem kredytu dla banku i nie można z niego zrezygnować. Po tym zadaniu wyszedłem za sklepu wku*wiony i w końcu kupiłem laptop gdzie indziej. A próba zakupów w sklepie EURO kosztowała mnie prawie godzinę czasu i dużo nerwów.

Pisze o tym, dlatego że znalazłem w necie informacje sprzed dwóch lat czy roku, gdzie była również opisana jakaś problematyczna sytuacja z ratami w sklepie EURO i nawet UOKiK nakazał sklepowi zaprzestania jakiś tam praktyk ze stosowaniem ubezpieczania kredytu.
Napisze więc jedno od tamtego czasu nic się nie zmieniło. I sklep nadal nabija klientów w butelkę.

11 komentarzy:

  1. Ja tą samą sytuacje miałem kilka miesięcy temu.. Wygląda na to że ktoś dostaje na tym jakieś profity bo mi wciskano że albo ubezpiecze kredyt albo ubezpiecze laptopa (od zalania itp za 700zł w hesti) co oczywiście nijak ma się jedno do drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kupilem (bo musialem)GPS'a myslac ze rata jest 0% po paru m-cach dostalem gotowke i splacilem caly dlug ... W szoku bylem kiedy dostalem 62zl zwrotu z tyt. odsetek... wiec juz wiem ze gdzies tam sa odsetki... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. cały numer z ubezpieczeniem jest taki, że Banki przychylniej patrzą na wnioski kredytowe z ubezpieczeniem, ale ŻADEN bank nie ma wymogu ubezpieczenia takiego kredytu konsumenckiego - w najgorszym wypadku odrzuci wniosek kredytowy i tyle, ale to musiałby człowiek być rejestrowany w bazie dłużników i mieć jakieś problemy z innymi kredytami i zdolnością kredytową. Ogólnie sklepy próbują naciągać ludzi na ubezpieczenia bo mają od tego prowizję i wmawiają klientom, że bank nie udzieli kredytu jak się nie weźmie ubezpieczenia. Co jest bzdurą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjaśniam co i jak:) Miałem bardzo podobne zdarzenie w tej sieci(inny towar). Początkowo dałem się nabrać i wziąłem z ubezpieczeniem.Po chwili obok mnie przechodziła grupa osób z kierownictwa sklepu.Zapytałem jedną z osób(okazała się nią kierowniczka sklepu) co i jak z ubezpieczeniem(nie mówiąc że już mam umowę).Pani odrzekłą,że jest to DOBROWOLNE i na każdy okres! Pokazałem jej umowę, stwierdzając,iż zostałem oszukany przez pracownika który podał mi nieprawdziwe informacje.I co nastąpiło??? Błyskawiczny telefon do centrali firmy, pani oddała mi słuchawkę i zacząłem rozmowę z osobą z centrali odpowiedzialną za osoby spisujące umowy ratalne.Przedstawiłem sytuację, zostałem przeproszony oraz poproszony o ponowne udanie się do stoiska gdzie pracowała"nierzetelna" pracownica. Zanim wraz z żoną weszliśmy na pięterko (sklep w Szczecinie), "kombinatorka" już była po rozmowie z przełożonymi z Warszawy(błysk!), cała czerwona, poprosiła o umowę- anulowała ją!!! Spisała następnie nową na 30 rat bez odsetek i bez ubezpieczenia!Dostała po głowie od przełożonych i okazało się że mozna!!!! Co ciekawe, na drugi dzień okazało się iż w tym sklepie pracuje mój kolega i On wyjaśnił mi co i jak:)Panienka z okienka jak ją będę określał, od każdej umowy ubezpieczenia ma prowizję!!! I to niezłą mnożąc przez ilość nabranych klientów!Tak więc nie dajcie się nabierać tylko ostro mówić że bez ubezpieczenia, a jak się będa wymądrzać to prosić o numer telefonu do centrali-poskutkuje!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokladnie, ja bralem lustrzanke za ponad 4k. Poprosilem o 30 rat, przy czym zastrzeglem, ze nie chce zadnych ubezpieczen. Pan odpowiedzialny za umowy ratalne poinformowal tylko, ze banki generalnie czesciej godza sie na raty jesli jest w nich zawarte ubezpieczenie. Wszystko poszlo jak w zegarku, na drugi dzien zadzwonila do mnie Pani z Lukas Banku aby potwierdzic moje dane personalne / zatrudnienie itd.
    Mysle wiec, ze pani kasjerka probowala Cie naciagnac na ubezpieczenie. Najprawdopodobniej maja jakas prowizje od takich akcji.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. MI tez wciskali ubezpieczenie ale powiedzialem ze nie chce i mam bez;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam.
    A ja jako ze pracowalem w sklepie i znam takie realia to Wam powiem ze to jest tak: do rat 0% doplaca sklep bo nie ma nic za darmo i musi ktos za to zaplacic ze bedzie kredyt (czesto sam sklep albo sklada sie na pol z bankiem), a ludek ktory wypisuje kredyt ma bardzo czesto prowizje od kredytu i jest tym wyzsza im drozszy kredyt, wiec samo sie rozumie ze kazdy chce jak najwiecej zarobic. Jak pracowalem w malym sklepie to najpierw podawalem najwyzszy kredyt i najlepiej sie mowi sama rate, czlowiek zadko przeliczy ile go to wyjdzie. A jak koles sie wachal albo widac bylo ze moze zrezygnowac to sie tak przestawialo warunki kredytu zeby mu bardziej pasowalo, bo wiadomo w sklepie wazniejsze bylo dla mnie ostatecznie sprzedanie produktu, wiedzac ze obok jest sklep konkurencji, ale w duzej sieci maja produkty na wylacznosc i czesto w dobrych cenach, wiec sie juz tak o klienta nie martwia.
    Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  8. "JEST NAPISANE" a nie "PISZE NA STRONIE EURO"

    OdpowiedzUsuń
  9. Raty są 0%. Wystarczy po podpisaniu umowy wysłać informację o rezygnacji z ubezpieczenia i po sprawie, co miesiąc płacisz tylko 1/30 ceny. Zrobiłem już tak 2 razy z zakupem na raty w EURO.

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie było inaczej. Naczytałem się w necie o tym wciskaniu ubezpieczeń, itp., poszedłem do EURO i kupiłem aparat za ponad 8000zł. Pani zapytała czy chcę ubezpieczenie, odpowiedziałem, że nie a ona na to, że czy zdaję sobie sprawę z tego, że bank może odmówić jeśli nie wezmę ubezpieczenia. Powiedziałem, że tak. W ciągu 15 minut dostałem odpowiedź pozytywną :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Następny biedny człowieczek... ręce opadają jak ludzie płaczą że nie umieją kupować w euro na raty 0% bez ubezpieczenia. Nie krytykujcie sklepu euro skoro nie potraficie zrobić tak prostej rzeczy jak zrezygnować z ubezpieczenia.
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń